29 grudnia 2014

Krótko i zwięźle!

Skoro blog to nasz jakby pamiętnik, to napiszę kilka spraw, o których nie chcę zapomnieć. No i kilka, którymi chcę się z Wami podzielić :) Po pierwsze - kolejny filmik skończony!
3-4 months!

Odnośnie miesiąca temu, tak patrzę i myślę, dużo nam się zepsuło :P Stanowczo w wieku 4 miesięcy szczeniak (no i ja też) najbardziej lubił obrociki, dlatego ich tak dużo. Teraz gdy zrobiłyśmy sobie wchodzenie tyłem pomiędzy nogi, jak pokazuję i mówię jej obrocik w prawo i często zdarza jej się próbować wejść pomiędzy moje nogi, ale czasem jest już lepiej. Kolejną rzeczą jest zostawanie. Gdy szczeniak trochę podrósł i dostał mega kopa energii na treningach to jakoś rzadziej zwracałam uwagę na nasze zostawanie i teraz gdy odchodzę na 2 m to szczeniak już się zrywa - trzeba poćwiczyć :P

Poza tym popieram fakt z seminarium - szczeniak uwielbia kształtowanie i nie znosi naprowadzania. Przy naprowadzaniu bardzo szybko się denerwuje, macha łapakami w prawo i lewo, próbuje pożreć rękę, całą :P no i często zdarza mu się dać buziaka!

A klateczka nam się naprawiła! Więc dumna z pieska!
Nam mija już prawie 4 miesiące razem, przez ten czas dużo nauczyłam się dzięki szczeniakowi! Nauczyłyśmy się nieco więcej nas nawzajem i ja i szczeniak zyskałam trochę więcej cierpliwości, choć po co cierpliwość do borderka, który ZAWSZE CHCE coś robić :D tak jak sobie wymarzyłam. Na razie żyję w takim postrzeżeniu, piesek zawsze chce się bawić, zawsze ćwiczyć! Ale po coś mam ten rozum... !

Kolejna notka myślę, że dopiero już w 2015 r! (podsumowania nie będzie) 
Po bmw i kolejnym semi!
Pozdrawiamy!

26 grudnia 2014

Poświątecznie

Prezenty już są, psy zadowolone no i ja też :)
Od kochanego mikołaja, cioci Kingi dostałyśmy to cudo:

A co u Funny?
A no właśnie, dawno nic o niej nie pisałam, a to dlatego, że nie było co pisać. Fun żyje sobie i cieszy się z szybkiej emerytury :) Dla niedowiarków wrzucę fotkę z wczorajszego spaceru. Nadal jest wielkim, puchatym, czarnym niedźwiadkiem, bawi się z Molly, chodzimy na spacery i nic a nic nie robimy :) Dobrze nam to w sumie robi.

Problem jest jedynie taki, że Sucz naciągnęła sobie mięsień i od tygodnia dochodzi do siebie, jest już o wiele lepiej, na tyle, żeby właśnie wyjść na spacer i porzucać chwilę kija, ale nadal mamy się na baczności.




Jednym z postanowień nowo rocznych jest to iż filmiki - ROBIMY NA CZAS :D Teraz nadrabiam jak głupia zaległości, 3 filmiki, co prawda jeden jest :)


Znalazłam jeszcze cudny momencik jak szczeniak paplał się w wodzie ♥


A no i szczeniak skończył 5,5 miesiąca :) Żyje nam się super powiem tylko tyle! Więcej rozpiszę się jak skończy 6 miesięcy, a to już w styczniu! A właśnie styczeń! Nowy rok zapowiada nam się czadowo, wpierw bmw w annówce, a potem semi odnośnie przygotowania szczeniaka do sportowego życia :D


53cm i 14kg


Pozdrawiamy i życzymy dalszego odpoczywania!

23 grudnia 2014

20 grudnia 2014

OBI i sztuczek magiczny czas - part 2!


W drugi weekend grudnia wybrałyśmy się na kolejne seminarium z Patrycją Kowalczyk :) Chyba to, że odbywało się ono w najcudowniejszym miejscu na świecie - annówce, że było tam pyszne jedzonko, że wszyscy świetnie się bawili, pisać nie trzeba bo to przecież już wszyscy wiedzą :P

Nasz skład w pokoju to trzy radośnie pląsające pieseczki:
(od lewej) Vega, Dragon i Liczi

Odchodząc na chwilę od tematu. 11 grudnia szczeniaczek skończył 5 miesięcy! Molly pracuje coraz lepiej, dużo myśli i widać, że pracować bardzo lubi. Dogaduję się z nią od wiele lepiej niż w wrześniu. No i w końcu zaczyna przestawać być wrednym małym papisiem, który wszystkich gryzł bo kostkach :P



Wracając do naszego seminarium. Przy samym wejściu moje obawy się spełniły, ponieważ przyjechałyśmy w sobotę o 8, podejrzewałam, że wejdziemy do pokoju pełnego psów i Mo będzie zestresowana. No i oczywiście strzeliłam w dziesiątkę.... wchodzimy do pokoju i od razu uszka po sobie, ogonek podkulony i szczeniak sparaliżowany, gdy rozstawiłam klatkę i włożyłam tam Momo było już lepiej. Tak więc do czasu naszego wejścia szczeniak siedział w klateczce i się luzował.

Podsumowując ten wypad był to najlepszy wyjazd z Molly od czasu kiedy trafiła do mojego domu! ♥ cały czas radosne pląsanie na dworze, w domu mega skupienie, nawet gdy kilka metrów dalej biegały borderki szczeniaczki, wchodzili i wychodzili ludzie, przyjechał sklep z taką masą piszczących piłeczek! Nie! Szczeniak grzecznie siedział i szczęśliwie pracował! :D

W sobotę ćwiczyłyśmy w domu, właściwie cały weekend ćwiczyłyśmy tylko w domu :P Przepracowałyśmy sobie pokazywanie języka, dostawanie (na kształtowanie!) wchodzenie tyłem na przedmiot, chodzenie na stopach oraz wkładanie rzeczy do miseczki/pudełka. Poza tym Patrycja przygotowała całą listę sztuczek, układając ją od sztuczek "łatwych, średnich i trudnych" co bardzoo pomagało uczestnikom seminarium ułożyć sobie plan na te dwa dni :)

Super się odwoływała i przybiegała na zawołanie, oczywiście jeśli nie chodziło o odwołanie się od zabawy z psem :D Tak poza tym całe seminarium Molki fajne pracowała, cały czas chętna. Przy kształtowaniu dostawania pokazała to co w domu czyli "a może się cofnę, o tak! będę się cofać! patrz umiem cofać! cofanie jest fajne! cofam! daj smaka przecież się cofam!" no więc.. było zabawnie :P przy nauki chodzenia na stopach pokazywała, że umie wchodził tyłem pomiędzy nogi, kurde borderek taki mądry! zrobiłaby wszystkie sztuczki na raz, gdyby mogła :P co prawda wchodzenie tyłem pomogło bo nie musiałyśmy się męczyć, aby od tyłu wchodziła na moje stopy, robimy "back" i zatrzymujemy się na stopach - banał.




 

to zdjęcie opisuje po prostu cały wypad - FUN!
Krótko mówiąc szczeniaczek jest bombowy, kocha kształtowanie i bardziej przy nim myśli niż przy np. naprowadzaniu gdzie próbuje połknąć dłoń i paca łapkami gdzie się da, jest świetnie skupiony, było o wiele lepiej niż poprzednim razem, nic jej nie rozpraszało, wymarzony weekend :))



A jeszcze kilka dni temu byłyśmy na Cytadeli na zdjęciach w słoneczku ♥

4 grudnia 2014

OBI i sztuczek magiczny czas!

...czylii seminarium z Patrycją Kowalczyk, oczywiście w annówce :D
Jak zwykle było świetnie! Co tu mówić, annówka to jedyne miejsce na tej ziemi gdzie można poczuć się po swojemu i niczym nie martwić. Domowa atmosfera, pyszne jedzonko, świetni ludzie i magiczny las ♥

fot. Kinga Szulczewska

Semi odbyło się 15-16 listopada ja jednak zdecydowałam się przyjechać nockę prędzej. Na miejscu byłyśmy jakoś przed 19. Annówkowy domek okazał się nawet nie taki straszny :P Trochę minęło zanim Molka przyzwyczaiła się do obecnej sytuacji, no i gromadki True Story, ale na drugi dzień było już wszystko dobrze. Noc też przespała, z klateczką nie było problemów, więc miodzio :)

W pierwszy dzień były 3 wejścia.
Pierwsze na dworze. Na początku włożyłam Młodą do klatki na placu, ja poszłam porobić zdjęcia i oczywiście szczeniaczek odzyskał głos :D Jakoś mega się nie darła, w każdym razie wiem, że stać ją na więcej :P Pokazałyśmy nasz zepsuty aport i chyba dzięki magicznym zabawką Patrycji papi zaczęła przynosić i wymieniać się. Jednym słowem naprawił się po chwili, wiem jak ćwiczyć nad nim w domu i mam nadzieję, że niedługo dojdziemy do przynoszenia całkowicie do ręki :) Na tym wejściu poćwiczyłyśmy sobie również początki do chodzenia przy nodze.Ogólnie całkiem spoko, idziemy do przodu wołamy pieska spojrzy się = klik, nagroda z LEWEJ ręki, bo z prawej będzie wylatywać nam do przodu co niestety już robi dzięki obieganiu przy aporcie. Tu też wiem jak pracować więc powoli będziemy sobie to ćwiczyć :)


Drugie wejście. Zaczęłyśmy sobie wchodzenie tyłem pomiędzy nogi. Borderek ogarnął baardzo szybko więc byłam bardzo zadowolona :D Żadnych problemów, teraz wystarczy nad tym poćwiczyć i dodać komendę!

co te uszi :>

Przerobiłyśmy również podstawę do ukłonu. Momentami było bardzo fajnie, momentami coś tam się nie zgrałyśmy, a często ja popełniałam błąd, ale i tak było bardzo fajnie, teraz w domu widzę, że szczeniakowi to się bardzo spodobało!
Wiem też, że muszę popracować nad wymianą przy pracy smakołyki-zabawka, zabawka-smakołyki. Więcej się cieszyć i nagradzać psa :)


Dzięki za fotki Klaudia!
Trzecie wejście, ludzkie :D Dobieraliśmy się w pary, jedna osoba wpierw była psem, a potem na odwrót. Każdy wymyślał jakąś sztuczkę, którą można przećwiczyć dzięki kształtowaniu. Ogólnie najprościej mówią chodziło w tym ćwiczeniu o to, aby poczuć się jak pies, aby zobaczyć, że wcale nie jest tak łatwo jak się wydaje, jak łatwo można doprowadzić do frustracji i jak ważne są emocje :) Myślę, że takie ćwiczenia są na prawdę bardzo fajne i dają dużo do myślenia. Oprócz tego, że można się wiele nauczyć, można się świetnie bawić i pośmiać :P Klikaliśmy i wszyscy się śmialiśmy, aż chciałoby się więcej. Cieszę się, że zrobiliśmy takie ćwiczenia, na prawdę warto :)


Czwarte wejście, ostatnie. Piesek po całym dniu pracy i emocji padł z zmęczenia. Na początku zrobiłyśmy chwilkę ukłonu. I w sumie na tym zakończyłyśmy bo szczeniak był bardzo padnięty, a nic na siłę robić nie będziemy :)
18 tygodni ♥ fot. Kinga Szulczewska
Drugi dzień :)
Tutaj głównie kontynuowaliśmy ukłon, który szedł już lepiej. Zaczęłyśmy również sztuczkę "cofaj" sposobem kształtowania. I tu moje papi pokazało za co ją kocham, na początku łatwo nie było, ale po chwili zaczęła robić kroczki, na kolejnych sesjach więcej ich, a w domu to już w ogóle bajka :D

fot. Kinga Szulczewska
Oprócz praktyki oglądaliśmy również filmiki m.in. kształtowanie cofania Stefani, kształtowanie Zołczaka i wkładanie kolejno kółeczek na patyka, ta zabawka dla dzieci xd Później były jeszcze ćwiczenia na dworze, wymiana zabawki i w aporcie i dwie w ręce, budowanie speeda i motywacji na zabawę/smakołyki, samokontrola na zabawkę, ściganie do zabawki co przede wszystkim nakręca psa do szybszego zdobycia zdobyczy. Ćwiczenie na patrzenie na zabawkę i na przewodnika, dwie komendy na to i na to.

Z seminarium wyciągnęłam na prawdę dużo informacji, nie samo to, że zaczęłyśmy kilka sztuczek, dużo wiem nad czym muszę popracować, co przećwiczyć z psem, jak budować motywację itd. Patrząc na pracę Patrycji z psami oraz innych uczestników, wiem co muszę poprawić w swojej pracy z Molly. Ważne, aby sesje przeprowadzać jak najlepiej się da, aby pies skojarzył sobie sesję z czymś mega fajnym i był w ten sposób chętny do działania. Nie należy sesji przeprowadzać zbyt długo, nie można dopuścić do momentu frustracji u psa, aby olał nas bo nie kliknęliśmy mu za wykonanie jakiegoś gestu, albo po prostu za dłuższe nie klikanie.Trzeba dużo się cieszyć, bardzo nagradzać psa oraz pracę zawsze kończyć sukcesem i dużą nagrodą - zabawką - jackpot. Sama się przekonałam jak wiele można osiągnąć dzięki kształtowaniu, jak fajnie można się przy tym bawić i jak dużą radość sprawia to nam i naszemu psu :) Większość sztuczek można zrobić nawet lepiej i szybciej niż w sposób naprowadzania.


Molly i Uno :)
fot. Kinga Szulczewska
fot. Kinga Szulczewska
 A tak a pro po :D Na seminarium były 6 szczeniaków:


Jestem też bardzo zadowolona z zachowania i pracy Molly :) Mimo tylu rozproszeń i ogólnie nowej sytuacji pracowała bardzo fajnie, na sztuczkowaniu czasem pokazywała swoje "ja", wkurzanie się za brak smaka, ciapanie łapkami na prawo i lewo :P  Do psów na początku podchodziła z dystansem, ale wystarczyło 5 sekund, a było ok. Upodobała sobie kilka psów z którymi zawsze na spacerze lubiła się bawić, wręcz ganiała z nimi po całym lesie :P







Ogólnie weekend minął nam bardzi bardzo fajnie :) jestem nadal bardzo dumna z szczeniaka, mam ku temu powody :D

13 listopada 2014

Jesiennie

Lada chwila minie połowa listopada, pogoda w 100% jesienna, liście, deszcze i magiczne słońce wieczorami. Psiakom taka pogoda chyba najbardziej pasuje, ani zimno, ani ciepło, błoto jest to jest zabawa :P tylko, że dla nich bo to ja potem muszę myć te 8 łap i przy okazji cały dom :P Jak ja nie cierpię jak jest zimno i mokro, a tegoroczna pogoda przesadziła... rano wychodzę z psami i pokazuje mi czasem nawet 0*C ! Jesień! Halo!

Przed wczoraj (11.11)  Molly skoczyła 4 miesiące! :)




19 października w ramach socjalu wybrałyśmy się na wystawę w Poznaniu. I co? Zero stresu, super pracujący i skupiający się piesek, dumnie chodził wśród innych psów i ludzi. W nagrodę więc dostał ucho, świńskie ucho :P Dzielna nawet pochodziła kilka razy na tym torze wystawiających, widział ją nawet sędzia i powiedział, że jest wyjątkowego kolorku :D A dzięki przemiłej P. Rosjanki która ustawiała mi pieska i pokazywała jak ćwiczyć z nim własnie odnośnie wystaw (tak! będzie wystawiana) mamy fotkę:

3,5 months
26.10 - Annówka Agility Cup! Z Młodą :D
























I tu muszę pochwalić mojego pieseczka! Super praca! Na początku niestety nie mały stres, dużo psów szczekało itd. ale po chwili już było ok. Szarpała się na placu, grzecznie wędrowała z psiakami po annówkowym lesie, pozowała do fotek i ogólnie fajnie się skupiała :) Mimo kilku wpadek dało się wytrzymać.
Świetna organizacja, jak zwykle z resztą :P pogoda dopisała, ale chwilami było na prawdę bardzo zimno..
moje fotki - tutaj

yłom :P




weź wyjdź kobieto.. :P

29.10 byłyśmy w raju ♥ nigdy bym nie przypuszczała, że boisko do piłki nożnej (z prawdziwą trawą!) będzie tak cudnym miejscem do ciapania deklami :D to już wiem gdzie będziemy chodzić na treningi!























Mimo, że na dekle to jeszcze za wcześnie, za to pańcia mogła się na nich wyżyć, bo nie rzucała w końcu od dobrego 1,5 miesiąca :P jakaś masakra.. Aportowanie, wymiana zabawki, szarpanie i kilka prostych sztuczek na zabicie czasu. Ogólnie Momo podziwiało rudą ciotkę, która śmigała z deklami, również z pańcią :D


Kilka screenów z filmików:


latam!
A już jutro (piątek) o 17:30 wyjeżdżamy do annówki na weekend! :D

21 października 2014

Border a Terier? Czyli.. wszystko o małej paskudzie


Młoda rośnie. Jest już z nami miesiąc. 11 października skończyła 3 miesiące :) Myślę, że wypadałoby napisać jakieś małe podsumowanie, jaka jest i jaka jest różnica pomiędzy terierem, a borderem :)

Z okazji ukończenia 13 tygodni, o ile pogoda nam dopisze, postaram się skleić jakiś krótki filmik co obecnie robimy. Pokazać Molly nie tylko w formie zdjęć, które i tak bardzo mało odnoszą się do jej zachowania, ale też w formie filmiku, gdzie będzie widać bardziej jak się zachowuje.


ZACZNIJMY OD POCZĄTKU...
Molly była moim najlepszym i najmniej spodziewanym zakupem :D Hodowczyni wysłała mi zdjęcia dwóch suczek, jednej ciemnej no i drugiej, mojej. Zawsze zastanawiam się jak to jest, że gdy możemy wybrać sobie... coś, spoglądając na tą rzecz od razu wiemy, że właśnie to chcemy, żadne inne, tylko to. Tak było też w tym przypadku.. Pirania od pierwszego wejrzenia była moja, w końcu nie bez powodu ma tatuaż 84...R.. Rybak :) Potem były filmiki, które jeszcze bardziej uświadomiły mi, że to szczeniak dla mnie. Rozmowy do 3 w nocy... poznawanie jej z opisu Basi no i (nie)cierpliwe wyczekiwanie dnia kiedy pojedziemy do hodowli... Ale w końcu jest. Nastał ten piękny dzień, było bardzo słonecznie, miałam wrażenie, że tego dnia dosłownie wszystko się do mnie uśmiecha :) od rana chodziłam z bananem na twarzy, pełna radości i sympatii do każdego. Tata wrócił z pracy, ja spakowana już czekałam na niego, zjedliśmy obiad i pojechaliśmy... trasa była straszna :P zgubiliśmy się w sumie 2 razy, po drodze pytaliśmy panów żuli jak dojechać, bo dojechaliśmy na takie zadupie, że ludzi nie było :D ale udało się dojechać, banana miałam cały czas, wsiadłam z auta i nie wierzyłam, że dzieli mnie kilka metrów od mojego szczęścia :)



Mojego szczęścia, z niebieskim oczkiem, spoglądającym tak rozumnie i szczęśliwie, na sam jej widok serce się kruszyło i chciało się je już mieć na rękach, aby ukochać jak najmocniej ♥


W drodze do domu ciągle miałam banana na twarzy i co chwilę powtarzałam tacie "nie wierzę wiozę moje szczęście do domu, moje marzenie" miał mnie już tak dość, że aż chciał mnie wywalić z auta :P W hodowli dowiedziałam się również wielu rzeczy na temat wychowania szczeniaka, na co zwracać uwagę itd. jak to jest żyć z taką wredną, małą świnką. Okazało się, też, że w cale tak kolorowo nie będzie.. no i nie było. W pokoju syf mam do dnia dzisiejszego, nie wysypiam się nadal (no chyba, że w weekendy wyjątkowo i pies chce pospać dłużej :D) śmierdzi w pokoju i codziennie muszę szorować z mopem xd I tak to właściwie się zaczęło... :)


Słyszałam gdzieś, że "imiona po matce, wróżą najlepiej" cóż... pożyjemy zobaczymy :D Tak Molly mama ma na imię Molly :P Nie wiem do końca skąd tak naprawdę postanowiłam, że będzie to Molly... opcji było duuużo.. np. Stu (yhym kiedyś był chłopiec w typie, który niestety nas pożegnał.. (*)) Toro, Boo, itd. ale przy Molly począwszy, tak zostało :) Śmiałam się zawsze, że gdy będą mole latać po domu i ktoś będzie krzyczał "ile jest tych MOLI!" to mała paskuda będzie przybiegać :P nie myliłam się.


SOCJALIZACJA
Do socjalizacji zawsze staram się przyłożyć najbardziej. Pierwsze dni w nowym domu, w sumie pierwszy tydzień to była praktycznie sama socjalka. Nowy dom, nowi ludzie, nowe zapachy, nowy ogród, nowy pies, nowa okolica, nowe łóżko do spania, nowe miski do jedzenia, nowy właściciel, nowe "tak" i "nie" czyli co jej wolno, a czego nie wolno. Pierwszy tydzień zleciał nam bardzo szybko. Po tygodniu, gdy już ogarnęła w miarę życie w nowym domku, wiedziałam, że mogę zrobić już coś więcej. Na początku bała się bardzo nowych ludzi, wolała przebywać ciągle obok mnie i gdy tylko gdzieś odchodziłam leciała za mną. Całe szczęście nie piszczała, pamiętam, że przy pierwszym spotkaniu z kotem (w końcu rówieśnik jej wzrostu :D) kilka razy szczekła na niego, ale bardziej w geście zabawy niż przestraszenia :) Socjalizacja przebiegła ogólnie całkiem nieźle - zostawanie w klatce samemu, branie jedzenie z rąk różnych ludzi, funny jako jej mama, zabawy i skupianie się w różnych miejscach :)


Pierwsze spacery, nie tylko na ogród. Uwięziona na jakimś dziwnym sznurku, nie rozumiejąc czemu nie może biegać luzem tylko musi iść grzecznie w miarę blisko. Niby miała już do czynienia prędzej z smyczą, ćwiczyłyśmy chodzenie na smyczy, ale jednak spacer gdzie jest pełno ciekawych zapachów to co innego iż ogród ;) Panicznie bała się aut, ludzi i psów przechodzących obok (nawet jak miałam ją na rękach) na ptaki latające zawsze ciekawie spoglądała (już marzy by latać :D) ćwiczyłyśmy, chodziłyśmy w miasto, była głaskana i dostawała smaczki od ludzi obcych, robili z nią sobie nawet zdjęcia :P Na początku celowo wychodziłam tylko z Molly, aby jej pokazać świat.  Plątała się strasznie pod nogami, każdy samochód to było zatrzymanie się i kulenie uszu, każdy głos psa było uciekaniem w panice, jedynie mój głos ją uspokajał. Gdy troszkę bardziej podrosła, wychodziliśmy często na dworzec, albo polany przy blokach, bawiłyśmy się, ćwiczyłyśmy podstawowe elementy z życia każdego psa. Stopniowo przedstawiałam ją (znajomym) psom, wymagałam od niej więcej i więcej. Nauczyła się chodzić na smyczy, nie plącząc przy okazji własnych nóg. Razem z kolejnym dniem, coraz mniej bała się ludzi, psów i aut. Mogłam jej pozwalać na bieganie luzem, w miejscach z dużą przestrzenią, bez obawy o ucieknięcie czy nie odwołanie się.

Była no i w sumie jest, bardzo ciekawska świata, każdy zapaszek musi poznać, na każdego przechodnia spojrzeć, wszystko dotknąć.


Od.. w sumie 1,5-2 tygodni mogę bardziej z nią pracować, siadanie, leżenie, zostawanie, czy też zwykła zabawa. Ma coś takiego, że rozróżnia już kiedy jest praca, a kiedy ma "wolne" gdy się bawimy lub pracujemy jest skupiona na full, nie rozpraszają ją auta, ludzie obok, psy, kaczki, piłka, woda, ptaki, dzieci itd. gdy powiem magiczną komendę, zajmuje się sobą, zwiedza i bacznie wszystkiemu się przygląda :) W czasie obecnym spacery stały się przyjemnością, dla nas obu. W miejscach gdzie może, biega luzem, ładnie odwołując się od wszystkiego (nawet kotów :D) pracuje z większym skupieniem i zaangażowaniem. Nie ciągnie na smyczy i wie kiedy się zatrzymać. Mogę iść z nią w miasto i do lasu. Na ludzi nie zwraca zbyt dużej uwagi (przechodząc obok nich) czasem spoglądnie, ale nadal idzie radośnie przodem, do psów chętnie by podchodziła, choć nie do wszystkich może :P do rowerów też udało się przyzwyczaić, motory powoli również stają się czymś normalnym, a samochody... samochody to chciałaby pogonić :P więc mamy nad czym pracować. Nie boi się już też dużych, głośnych tirów, ani pociągów. Jedyny nasz obecny problem, oprócz samochodów, to szczekanie psów. Gdy była mała moje rodzeństwo często sobie żartowało i szczekało jak psy ona oczywiście na początku się bała, ale potem "śmiała" razem z nimi. Nie wiem czy to przez to, ma może złe skojarzenia, ale musimy nad tym również mocno poćwiczyć (już się boję co to będzie na annówka agility cup :P)



Kolejnym naszym problemem to ludzie, z którymi musi się przywitać. W sensie - odprowadza mnie znajoma do domu, wchodzę biorę psa i idę ja odprowadzić przy okazji na spacer z psem :P sytuacja taka, wychodzę z domu (znajoma za furtką) pobiegła przywitać się do Funny, a potem do mojego taty, przywołałam ją, zapięłam smycz i kieruję się w stronę furtki. Nagle widzi człowieka, który stoi jej na drodze do wyjścia na spacer :P (jeszcze nie otworzyłam furtki) no i standard... kochany szczeniaczek zaczyna drzeć mordkę i to w cale nie jest tak, że jej się bała.. ona chyba bardziej była zła :P Potem gdy otworzyłam bramkę i wyszłam z nią, normalnie przeszła obok mojej znajomej, przywitała się nawet ładnie i dała pomiziać, dalsza drogę szła spokojnie obok niej. 

Podobna sytuacja... siedzimy razem nad jeziorem, na ławce. Młoda jak zwykle biega obok i przychodzi co jakiś czas się przywitać i sprawdzić czy nadal jestem :P ( w końcu biega taaak daleko ode mnie :P) w pewnym momencie widzę, że idzie jakiś pan w słuchawkach i czarnej dużej bluzie, myślę sobie fajny socjal... dobra zawołałam Mo, kazałam jej usiąść i czekamy aż gościu przejdzie. Jest już przy nas no i co? drzemy ryja.. nie wycofała się, nie uciekła. Szczekła, spojrzała na mnie, szczekła, wstała, szczekła, (pan przeszedł) powiedziałam "ok" podeszła kawałek, powąchała z daleka i wróciła szczęśliwa jak nigdy dotąd :P Rozmawiałam z innymi i powiedzieli mi, że szczeniaki (jak i często nawet psy dorosłe) czasem po prostu sygnalizują, że ktoś się zbliża. Funny np. zawsze gdy ktoś przechodzi ulica, a jesteśmy akurat na dworze, zawsze sygnalizuje szczekaniem, że ktoś idzie. Poszczeka, spojrzy się na mnie i przyjdzie :P Szczerze to sama nie wiem już co myśleć. Podejrzewam, że jak jeszcze spotkam się z taką sytuacją muszę się bardziej przyjrzeć i postarać ją zrozumieć :) 

Nie no.. ona kocha wszystkich, ale dopiero jak ich pozna :P 



Podsumowując, nie mam za dużo do narzekania. Jestem bardzo dumna z Molly, socjalizację przechodzi jak najbardziej po mojej myśli. Widać, że stara się, gdy czegoś od niej wymagam próbuje każdego zachowania, a to nie prawne po prostu zostawia i próbuje zaimponować mi innym :) Ostatnio była światkiem i towarzyszem sesji zdjęciowej Lotki (na zdjęciu wyżej) która swoją drogą była bardzo fajną okazją do socjalu. Na początku bała się trochę, ale po chwili wszystko było już ok. Suki bawiły się razem aportowały nawet razem piłkę, Molly również pozowała mi do zdjęć, za co bardzo dziękuję Pani Kasi, która dzielnie ustawiała moją pokrakę, która jeszcze nie umiała zostawać :)


Była aż tak ciekawa świata, że zdecydowała się na początku sama wejść również na drzewo :D






jechałyśmy też nowym samochodem, stąd przerażony border :P







WYCHOWANIE
Ten temat raczej bardziej będzie się odnosił kwestii "wychowanie, a nauka" :) Moim zdaniem najważniejsze u młodego psa jest poprawne wychowanie i podstawowe komendy (siad, leżeć, do mnie, zostań) reszta to dodatek. Nigdy nie czułam potrzeby, aby mój pies w wieku szczenięcym umiał x sztuczek, to zostawiam na czas kiedy podrośnie. Teraz ważniejsze jest wychowanie i nauka podstaw jakie będą nam potrzebne w przyszłości. Dlatego właśnie Molly, która ma 3 miesiące na dzień dzisiejszy umie tylko siadać, leżeć, zostawać, "do mnie" i obracać się :) Oglądając filmiki innych psów z czasów gdy miały 3 months, oglądam zazwyczaj:
  • dostawanie do dogi
  • chodzenie przy nodze na kontakcie
  • sztuczki, sztuczki i sztuczki.
Nie będę czepiać się jak kto wychowuje swojego psa, ani kiedy zaczyna z nim sztuczki. Ok psu nic się nie dzieje, ale ja mam swoje zdanie tak jak każdy inny na wychowanie i pracę z psem :) Wiadomo, że z psem trzeba coś robić, ale jaki ma sens ćwiczenie z 10 tygodniowy szczeniakiem chodzenia na kontakcie? nie lepiej zostawić to jak skończy np. 4 miesiące, a teraz zająć się czymś bardziej pożytecznym jak np. świadomość ciała? Znam sytuacje... niektórzy chcieliby nauczyć swojego psa jak najszybciej np. chodzenia przy nodze, czy jakiejś super sztuczki, aby pochwalić się na filmiku, ale nigdy w życiu nie uczyli psa świadomości ciała, wracania na zawołanie, zabawy w rozproszeniach, odwoływania się od.. kotów itd.



Wiedziałam, że samemu wychowanie swojego własnego psa nie będzie łatwe i na pewno popełnię jakiś błąd. Ale to było moje najmniejsze zmartwienie. Molly od początku bardzo się skupiania i była super nastawiana na jakikolwiek kontakt z człowiekiem, bardzo chciała zaimponować czymkolwiek i zrobić cokolwiek. Oduczanie grzebania w śmieciach, wracanie na zawołanie, posłuszeństwo, oduczanie gryzienia nóg/butów, praca w rozproszeniach, chodzenie na smyczy, nie kradnięcie jedzenia itd. z stołu.... łatwo nie było, ale jak ktoś chce to może wszystko :)

                       

AGRESJA
Szczeniaczki każdemu kojarzą się z kochanymi, maleńkimi stworkami, które są grzeczniutkie i nikomu nic nie zrobią. Nawet nie wiedzą jak bardzo się pomylili :P Molly jeżeli sobie czegoś nie życzy, gryzie warczy i piszczy :P Czasem może mieć takie napady złości, że biega jak szalona po domu i gryzie każdego napotkanego człowieka, a jak już komuś uda się ją złapać i uspokoić, ta się wyrywa, powarkuje no i gryzie :P Moje ręce przez pierwsze 3 tygodnie wyglądały masakrycznie :P musiałam nosić długie rękawy w ludzi, żeby unikać zbędnych pytań. Oprócz tego wywaliłam chyba 3 pary skarpetek, nie wspominając, że nogi też miałam całe pogryzione :P Moja rodzinka również narzekała, ale bardzo nie przejmowała się tym, że piesek ich gryzie, jedynie tata i starszy brat bardziej się przejęli "współ" wychowaniem Molly pod tym względem, chyba dotarło do nich to co mówiłam. Mama pozwalała na takie coś, bo traktowała to jako zabawę, a siostra... siostra to dla Mo rówieśnik tego samego wieku, jak równy z równym, więc no.. Pirania właziła jej na głowę, a ta się śmiała i kładła na ziemie :P


Jeśli chodzi o agresje do psów lub ludzi, taką agresje, agresje.. to nie :P ona kocha na prawdę wszystkich. Psów się po prostu boi jeżeli ma mieć z nimi kontakt bezpośredni, ale po chwili jest już wszystko dobrze. U ludzi to samo :)


Kto dotarł do końca... dzięki! W wynagrodzenie jeszcze parę od Zosi :))
Pogoda nam niestety nie sprzyja, a jak już jest ładnie to akurat albo mam dodatkowe zajęcia, albo nie ma statywu XD więc filmik raczej będzie dopiero na 4 months :) A już w niedzielę jedziemy znów do annówki! :D