Jak zwykle było świetnie! Co tu mówić, annówka to jedyne miejsce na tej ziemi gdzie można poczuć się po swojemu i niczym nie martwić. Domowa atmosfera, pyszne jedzonko, świetni ludzie i magiczny las ♥
fot. Kinga Szulczewska |
Semi odbyło się 15-16 listopada ja jednak zdecydowałam się przyjechać nockę prędzej. Na miejscu byłyśmy jakoś przed 19. Annówkowy domek okazał się nawet nie taki straszny :P Trochę minęło zanim Molka przyzwyczaiła się do obecnej sytuacji, no i gromadki True Story, ale na drugi dzień było już wszystko dobrze. Noc też przespała, z klateczką nie było problemów, więc miodzio :)
W pierwszy dzień były 3 wejścia.
Pierwsze na dworze. Na początku włożyłam Młodą do klatki na placu, ja poszłam porobić zdjęcia i oczywiście szczeniaczek odzyskał głos :D Jakoś mega się nie darła, w każdym razie wiem, że stać ją na więcej :P Pokazałyśmy nasz zepsuty aport i chyba dzięki magicznym zabawką Patrycji papi zaczęła przynosić i wymieniać się. Jednym słowem naprawił się po chwili, wiem jak ćwiczyć nad nim w domu i mam nadzieję, że niedługo dojdziemy do przynoszenia całkowicie do ręki :) Na tym wejściu poćwiczyłyśmy sobie również początki do chodzenia przy nodze.Ogólnie całkiem spoko, idziemy do przodu wołamy pieska spojrzy się = klik, nagroda z LEWEJ ręki, bo z prawej będzie wylatywać nam do przodu co niestety już robi dzięki obieganiu przy aporcie. Tu też wiem jak pracować więc powoli będziemy sobie to ćwiczyć :)
Drugie wejście. Zaczęłyśmy sobie wchodzenie tyłem pomiędzy nogi. Borderek ogarnął baardzo szybko więc byłam bardzo zadowolona :D Żadnych problemów, teraz wystarczy nad tym poćwiczyć i dodać komendę!
co te uszi :> |
Przerobiłyśmy również podstawę do ukłonu. Momentami było bardzo fajnie, momentami coś tam się nie zgrałyśmy, a często ja popełniałam błąd, ale i tak było bardzo fajnie, teraz w domu widzę, że szczeniakowi to się bardzo spodobało!
Wiem też, że muszę popracować nad wymianą przy pracy smakołyki-zabawka, zabawka-smakołyki. Więcej się cieszyć i nagradzać psa :)
Dzięki za fotki Klaudia!
Trzecie wejście, ludzkie :D Dobieraliśmy się w pary, jedna osoba wpierw była psem, a potem na odwrót. Każdy wymyślał jakąś sztuczkę, którą można przećwiczyć dzięki kształtowaniu. Ogólnie najprościej mówią chodziło w tym ćwiczeniu o to, aby poczuć się jak pies, aby zobaczyć, że wcale nie jest tak łatwo jak się wydaje, jak łatwo można doprowadzić do frustracji i jak ważne są emocje :) Myślę, że takie ćwiczenia są na prawdę bardzo fajne i dają dużo do myślenia. Oprócz tego, że można się wiele nauczyć, można się świetnie bawić i pośmiać :P Klikaliśmy i wszyscy się śmialiśmy, aż chciałoby się więcej. Cieszę się, że zrobiliśmy takie ćwiczenia, na prawdę warto :)Czwarte wejście, ostatnie. Piesek po całym dniu pracy i emocji padł z zmęczenia. Na początku zrobiłyśmy chwilkę ukłonu. I w sumie na tym zakończyłyśmy bo szczeniak był bardzo padnięty, a nic na siłę robić nie będziemy :)
18 tygodni ♥ fot. Kinga Szulczewska |
Tutaj głównie kontynuowaliśmy ukłon, który szedł już lepiej. Zaczęłyśmy również sztuczkę "cofaj" sposobem kształtowania. I tu moje papi pokazało za co ją kocham, na początku łatwo nie było, ale po chwili zaczęła robić kroczki, na kolejnych sesjach więcej ich, a w domu to już w ogóle bajka :D
fot. Kinga Szulczewska |
Z seminarium wyciągnęłam na prawdę dużo informacji, nie samo to, że zaczęłyśmy kilka sztuczek, dużo wiem nad czym muszę popracować, co przećwiczyć z psem, jak budować motywację itd. Patrząc na pracę Patrycji z psami oraz innych uczestników, wiem co muszę poprawić w swojej pracy z Molly. Ważne, aby sesje przeprowadzać jak najlepiej się da, aby pies skojarzył sobie sesję z czymś mega fajnym i był w ten sposób chętny do działania. Nie należy sesji przeprowadzać zbyt długo, nie można dopuścić do momentu frustracji u psa, aby olał nas bo nie kliknęliśmy mu za wykonanie jakiegoś gestu, albo po prostu za dłuższe nie klikanie.Trzeba dużo się cieszyć, bardzo nagradzać psa oraz pracę zawsze kończyć sukcesem i dużą nagrodą - zabawką - jackpot. Sama się przekonałam jak wiele można osiągnąć dzięki kształtowaniu, jak fajnie można się przy tym bawić i jak dużą radość sprawia to nam i naszemu psu :) Większość sztuczek można zrobić nawet lepiej i szybciej niż w sposób naprowadzania.
Molly i Uno :) fot. Kinga Szulczewska |
fot. Kinga Szulczewska |
Jestem też bardzo zadowolona z zachowania i pracy Molly :) Mimo tylu rozproszeń i ogólnie nowej sytuacji pracowała bardzo fajnie, na sztuczkowaniu czasem pokazywała swoje "ja", wkurzanie się za brak smaka, ciapanie łapkami na prawo i lewo :P Do psów na początku podchodziła z dystansem, ale wystarczyło 5 sekund, a było ok. Upodobała sobie kilka psów z którymi zawsze na spacerze lubiła się bawić, wręcz ganiała z nimi po całym lesie :P
Ogólnie weekend minął nam bardzi bardzo fajnie :) jestem nadal bardzo dumna z szczeniaka, mam ku temu powody :D
Jakie ona ma uchole <3
OdpowiedzUsuńFajny taki wyjazd :) Ale psinka już duża! :D
OdpowiedzUsuńGratulujemy postępów! :) Musiało być świetnie.
OdpowiedzUsuńZ Molki robi się prawdziwa pannica :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Annówki. Im więcej czytam postów tego typu, tym bardziej żałuję że moje kłapouchy nie przepadają za towarzystwem psów.
Życzę dalszych sukcesów z Molly!
Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
http://kundelkowelove.blogspot.com/
Jaka Molly już duża! :D
OdpowiedzUsuńSukcesów!
Pozdrawiamy
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńfajnie, że dużo info wyciągnęłaś. My nie daliśmy rady na semi :(
OdpowiedzUsuńpowodzenia w dalszym kształtowaniu!
http://cockercollie.blogspot.com/
Piękna psina :)) A te oczka :) <3
OdpowiedzUsuń